16 lutego / Michał Grzebyk

Tomasz Michalik dla Pulsu Biznesu o modelu „pay-as-you-go” (PAYG)

Dostawcy wprowadzają coraz więcej usług umożliwiających rozliczanie się w zależności od rzeczywistego zużycia. Konsumenci nie chcą już płacić za to, z czego nie korzystają — i wszystko wskazuje na to, że na rynku będzie pojawiać coraz więcej usług, które umożliwiają rozliczanie się w modelu „pay-as-you-go” (PAYG), czyli ponoszenia kosztów tylko za faktyczne użytkowanie.

KLIENT ZDECYDUJE: Potrzeba kontroli wydatków przez konsumentów się nie zmieni. Chętnie skorzystają oni z „kurka” z możliwością dozowania sobie usługi, co oznacza, że rola modelu PAYG będzie wzrastać.

 

Tomasz Michalik

 

— System PAYG jest nam powszechnie znany z telefonii komórkowej — pod nazwą „prepaid”. Co do zasady jest to system, w którym płacimy za rzeczywiste wykorzystanie usługi, w odróżnieniu od abonamentu. Przedpłacamy określoną liczbę jednostek i używamy usługi do momentu ich wyczerpania, a następnie uzupełniamy jednostki — i tak w kółko. Najłatwiej można to sobie wyobrazić, porównując usługę do tankowania samochodu. Do kiedy mamy paliwo w baku, możemy jeździć. Kiedy paliwo się kończy, musimy zatankować — tłumaczy Tomasz Michalik, menedżer ds. rozwoju z firmy Insignia.

Cały materiał jest dostępny pod adresem: https://www.pb.pl/plac-tylko-za-tyle-ile-wykorzystasz7